Nareszcie długo wyczekiwane wakacje, czas urlopu i zarazem porzucenia wszystkiego co nas na co dzień męczy i nurtuje. Nareszcie wycieczka ! W tym roku postawiliśmy na okres zimowy, aby dogrzać się i nabrać sił na pozostałą część roku. Wybraliśmy Egipt, a dokładnie miejscowość Hurghada. Wakacje kupiliśmy już we wrześniu ubiegłego roku dlatego też długo na nie wyczekiwaliśmy. Do Hurghady wybraliśmy się na tydzień (8-15 marca), wyruszyliśmy z lotniska w Katowicach. Po niespełna 4 godzinach lotu byliśmy na miejscu - zameldowaliśmy się w hotelu Hilton Long Beach Resort. W planach mieliśmy kilka wycieczek do zaliczenia m.in. Luksor, Kair - kilka wysp w tym Mahmaya czy Paradise (o samych wycieczkach napiszę w innych postach).

Tak więc pierwszy dzień rozpoczęliśmy od zakwaterowania, poznania kurortu oraz kolacji. Sam hotel ogromny - infrastruktura bardzo rozległa, bliskość morza z piaszczystą plażą i błękitną wodą, bardzo dużo atrakcji w samym hotelu i poza nim, organizowanych głównie przez grupę Animation team. Zatem zaczynamy Egipską przygodę!






























 









Zimowa aura w Oslo nie odstępuje na krok, od kilku tygodni panuje tu typowo skandynawska pogoda - zimno, ciemno i ponuro, dodatkowo całe dnie sypie śnieg. Jest brzydko, smutno i nie fajnie. Jedynym pocieszeniem jest perspektywa wakacji które zbliżają się wielkimi krokami. Dla odmiany niebawem porzucamy zimowe scenerie i wyruszamy na zaległe wakacje połączone z podróżą poślubną, a gdzie to już niedługo zdradzimy. Tymczasem pozostaje oczekiwać na pogodniejsze dni :)









 

 

 

21 stycznia do Gliwic powróciła zima !












Tegoroczne Święta Bożego Narodzenia spędziliśmy w nowej odsłonie! Przez ostatnie dwa lata Święta zarówno Bożego Narodzenia jak i Wielkanocne, spędzaliśmy w Norwegii - odmiennie z Dżefrejem czy chociażby gościnnie z Katarzyną, w tym roku z racji naszego wrześniowego ślubu chcieliśmy spędzić je razem z najbliższą rodziną w naszych rodzinnych stronach. Przypadły nam zatem aż dwie Wigilie - zaczęliśmy świętować w Osobnicy u rodziców Sylwusii w gospodzie Fadusia, po czym udaliśmy się na drugą równie obfitą wigilię na Cichą do moich rodziców. Pozostałe dwa Świąteczne dni błogo odpoczywaliśmy. Przed nami sylwestrowa noc w domowym zaciszu - w tym roku brak jakichkolwiek wyjazdów czy też zabaw. Do podróży Sylwestrowych jeszcze wrócimy.