Witajcie
Na obczyźnie sytuacja bez powalających zmian, za wyjątkiem ciągle upalnej pogody.
Generalnie od 5 dni są wielkie upały - na szczęście jutro mam dzień wolny.
Takk właśnie, mam dzień wolny - wyjeżdżamy do Canady i oczywiście zobaczyć Wodospad Niagara.
Do Niagary mamy około 4 godzin samochodem, Torronto natomiast kolejną godzinę drogi od Niagary. Plan jest mniej więcej taki - wyjeżdżamy około 24 bądź 1 w nocy, nad wodospadem jesteśmy samym rankiem, tam wędrujemy przez kilka godzin, robimy fotki i ogólnie opczajamy klimaty. Przed południem jedziemy do Canady - na miejscu jesteśmy kilka godzin, swój pobyt ograniczamy tylko i wyłącznie do chodzenia po mieście - nie wchodzimy do żądnych muzeów czy innych miejsc gdyż nie mamy na to czasu. Wieczorem w drodze powrotnej wracamy na wodospad żeby zobaczyć do nocą (jest bardzo ładnie oświetlony podobno).
Do Sandusky planujemy wrócić świtem - tak żeby przespać ok 3 godziny i ruszyć do pracy na 10:30
Taki to mamy plan.

Powoli przychodzą wszystkie paczki z zakupami które narobiłem na ebayu.
Dzisiaj do swoich zdobyczy dorzuciłem tablet co by nie przywieźć zbyt dużo dolarów do Polski.
Jak narazie to zaprzestaje jakichkolwiek zakupów - muszę ograniczyć mój budżet jedynie do rzeczy najważniejszych - priorytetowych.

Jutro nie będę miał możliwości napisać na blogu - w sobotę wieczorem wrzucę fotki i opiszę jak było na naszej wyprawie.

Trzymacie się wszyscy
Ps. Już niedługo wracam

Najpopularniejsza piosenka w stanach ! Murzynyyyy się bawią przy niej przeeeeeeee typowo!
http://www.youtube.com/watch?v=qd6UI6wEIsU&list=FLSMHdXMcMmmBBxyUoIlH2dQ&feature=mh_lolz

Dwie fotki z ostatniej niedzieli z Louisa



Siemanko wszystkim
Od dzisiaj pracujemy od godziny 10:30 do godziny 19:00
dwie godziny krócej ze względu na zmierzający wielkimi krokami koniec sezonu.
Pomimo skróconego czasu dostępności w parku nie brakuje ludzi. Nadciągają tłocznie całymi rodzinami - praca jest przez cały czas.

W tym tygodniu mamy ostatni raz dzień wolny, w moim przypadku jest to piątek.
Wspólnie z chłopakami jedziemy do Canady tak jak już wcześniej pisałem chcemy przede wszystkim zobaczyć wodospad Niagara i prawdopodobnie pojedziemy do Toronto.

Rozpocząłem gorący okres zakupów przez internet.
Powoli ogarniam zakupy dla siebie i dla znajomych. Patrząc z perspektywy moich zakupów to zbyt wiele pieniędzy do polski nie przywiozę bo wydałem na ciuchy, elektronikę i inne głupoty już zaaaaa dużo.


Dzisiejszy dzień wolny spędziliśmy wędrując po sklepach i outletach.
Nie obeszło się od nowych ciuchów i innych głupot które zdecydowanie zaburzyły mój budżet.
Nakupiłem dość sporo nowych rzeczy które mnie ogromnie cieszą. Kupiłem sobie fajne spodnie i kurtkę która jest miszczoska.

Największą porażką a zarazem wielką rozkminką była sofa !
W second hand znaleźliśmy skórzaną sofę z drewnianymi elementami, praktycznie nie zniszczona - za 19,99$ !!!! nie mogliśmy uwierzyć że za niespełna dwadzieścia dolarów taka sofa dlatego też zapytałem kasjerkę jaka jest cena, odpowiedziała że taka jak na metce z tym że jeżeli jesteśmy pracownikami CedarPointu to mamy jeszcze zniżkę - oficjalna cena do 17$.
Zakochałem się w tej sofie - problem jedyny który stanął na przeszkodzie coby kupić ją to jak ją przetransportować z miasta do naszego mieszkania. Jak na razie nie mamy pomysłów jak ją tutaj sprowadzić heh! Może jutro uda mi się znaleźć kogoś z dużym samochodem który by mi ją przywiózł.

Stołowaliśmy się dzisiaj w barze w którym przy wejściu płaci się 10$ i jesz ile chcesz, nie ma limitów zarówno ilościowych jak i czasowych. Jesz i pijesz do woli.
Zjedliśmy jak przystało na typowych Polaczków po 3 pełne talerze. Jakieś mięsko, kurczaki, sałatki, ryby, owoce morza - owoce, galaretki, ciastka czy torty no wszystko tam było dostępne. Najedliśmy się za wszystkie czasy.

Poniżej zarzucam kilka fotek z wczorajszego wieczoru - pod naszym domem stoi już od kilku dni stary Cadillac, jest piękny - bardzo zadbany, ma miszczoskie felgi i bardzo elegancką tapicerkę w środku. Wrzucam też fotki innego Cadillaca którego dzisiaj widziałem na mieście oraz zdjęcia sofy
No i na koniec podrzucę wam jak wyglądało jedzonko w tej restauracji w której dzisiaj jedliśmy.
Tyle na dzisiaj wiadomości.











Haaaaa kupiłem sobie komputer ! z czego jestem bardzo zadowolony.
Mój nowy komputer ma już dwa dni - ma się wyśmienicie.
Udało mi się kupić na wyprzedaży (200$ taniej niż w normalnie w sklepie).
Bardzo wypasiony jest ten mój SAMSUNG.

Kupiłem też inne głupoty na e-bayu, na razie przestaje jakichkolwiek zakupów gdyż pieniądze się kończą heh. Jutro mam dzień wolny - chciałbym obdzwonić niektórych jak mi się oczywiście uda.
Aha lipa z planów wyjazdu dzisiejszej nocy do Canady, głównie dlatego iż nie mamy samochodu bo się popsuł. Wyjazd przenosimy na przyszły piątek.

Od przyszłego tygodnia nie będziemy mieć wolnego! Ostatnim dniem wolnym od pracy będzie właśnie wspomniany przyszły piątek. Amerykanie masowo opuszczają park. Codziennie po 3-4 osoby żegna się z parkiem - niektórych szkoda bo naprawdę w porządku ludzie.

Po ostatnich dniach widać że już końcówka sezonu, coraz to mniej ludzi przychodzi do parku, jakoś tak luźniej się troszkę zrobiło. Generalnie jest w porządku.
Mamy już kupione bilety do Californii - 8 września wyjeżdżamy do Chicago pociągiem bądź autobusem, natomiast z Chicago wylatujemy do Californii.
O planach wczasowania podam informację jak będziemy mieli wszystko dograne.

Niedawno wróciłem z pracy, czas na codzienne czynności, mowa tu o jakimś skromnym bo skromnym jedzeniu, myciu no i pewnie odpoczywaniu bo to jedyna chwila żeby poleżeć czy posiedzieć przy komputerze.

Odezwę się jutro jak będę miał chwilkę czasu.
Pozdrówki
Tymczasem, jak tradycja mówi - przy niedzieli zamiast na sumie byliśmy w Louisie.
Taaak zaraz po pracy, szybko ogarnęliśmy najpotrzebniejsze sprawy i pojechaliśmy autobusem na imprezę.

Zarówno wczoraj jak i dzisiaj w pracy panują wielkie upały !
Codziennie opuszcza nas kilka amerykanów wracajacych do swoich miejscowości.
W najbliższe dni pracuję codziennie do soboty.
W sobotę jak już pisałem wcześniej wyjeżdżamy do Canady.

Już mi się nie chce pracować !






Witajcie
Długo nie pisałem ale nie było kiedy co kolwiek napisać.
Ogólnie nic się u mnie nie zmienia, jestem zdrowy bo pewnie mama ciekawa.
zadowolony i opalony.
Pracujemy tyle samo co do tej pory z jednym wyjątkiem - mianowicie nie możemy brać dwóch dni wolnego w tygodniu, przypada nam jedynie jeden dzień urlopu na tydzień. Głównie dlatego iż od ubiegłego tygodnia Amerykanie kończą pracę, praktycznie codziennie jakiś ratownik odpada.

Pogoda bardzoo zróżnicowana - generalnie ciepło czasami upalnie, nie obeszłoby się bez przelotnych opadów czy też huraganów które nie trwają dłużej niż godzina, po czym wracamy do normalnej pracy w wielkich upałach.

W przyszłym tygodniu planuje pojechać do Canady - zobaczyć Toronto i wodospad Niagara.
Jak na ten czas wybierzemy się tam w sobotę gdyż w ten dzień mam wolne. Żeby dojechać do Canady potrzebujemy około 5-6 godzin samochodem, samochód pożyczamy od znajomych - Ford Windstar siedmioosobowy.

Postanowiłem że nie kupuje już ciuchów :D - za dużo pieniędzy już wydałem na ciuchy, buty, czapki i inne głupotki heh. Chciałbym kupić jeszcze komputer i słuchawki z takich większych rzeczy.
Zobaczymy jak bede z pieniędzmi i z czasem bo generalnie to nie mam kiedy pojechać na miasto na zwykłe zakupy spożywcze.

Jem sobie obiadki codziennie w barze, ostatnio jak byliśmy w Chicago to na stołówce był polski dzień - polskie potrawy - niestety ominęło nas dobre.
Kupiłem sobie maszynkę do włosów - dzisiaj dziewczyny mają mnie ogolić jak znajdziemy czas bo strasznie mam długie włosy.

Aaaaa właśnie jak byliśmy w Chicago to kupiłem karton polskich piwek - tyskie.
Drogie bo zapłaciłem za 20 piw prawie 30 dolarów ale smakują o wiele lepiej niż te amerykańskie.
Dzisiaj już nie robię zupełnie nic, posiedzę chwile i do spania bo ostatnie dni bardzo męczące były.

Nowych fotek to zbyt wiele nie mam, jak uzbieram to wrzucę to sobie pooglądacie.
Nie ma jak zadzwonić głównie przez różnicę czasu - jak ja kończę pracę to wy śpicie, przed pracą natomiast nie za bardzo mogę. Przed chwilką rozmawiałem na skypie z Karolem to zapytajcie jego o szczegóły. Myślę że wszystko z grubsza powiedziałem.
Będę pisał co tam - postaram się wrócić do codziennego pisania.
Paaaa
Wróciłem cało i zdrowo - zakochałem się w tym mieście.

No to tak zacznę od tego że jestem megaaaaaaaaaaaaaaaa zadowolony, to co zwiedziłem, zobaczyłem to jest niewiarygodne. Wszystko za sprawą Lisy i rodziny Mikołajewiczów.
Do Chicago przyjechaliśmy nad ranem, Pani Wiola przywitała nas wszystkim śniadaniem poczym ja zostałem u nich w domu, a moi znajomi pojechali do hotelu.
Pierwszego dnia razem z Lisą pojechaliśmy do down town - poszliśmy na Skydeck - mistrzostwo, jest to taki balkonik który ma szklaną podłogę !! Lisa się trochę bała ale w końcu weszliśmy. Poniżej zdjęcia z Skydecku. Pierwszy dzień zakończyliśmy zwiedzaniem dzielnic w okolicy Lisy domu, jeździliśmy dobre dwie godziny - Lisa pokazywała mi domy bogatych, biednych - szkoły kościoły no superowo! Aha o godzinie 23:00 poszliśmy na imprezę do centrum miasta po uprzednim piwkowaniu w domu Lisy.  Impreza bajeracka - chłopak Lisy załatwił nam darmowe wejście, bilety na drinki także bajerancko. Do domu wróciliśmy stosunkowo wcześno bo przed 3.

W niedziele spaliśmy do 11:30 następnie zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy razem z Lisą i Izabelką na dalsze zwiedzanie. Pojechaliśmy razem z tatą Lisy który podrzucił nas pod samo aquarium gdzie kolejno poszliśmy. Aquarium kosmos!!!! wrzucę fotki tylko lisa mi prześle na maila bo moim aparatem nie wychodziły za dobre. Po aquarium pojechaliśmy na rejs po jeziorze i wylądowaliśmy w NavyPier - jest to takie molo na którym jest mnóstwo sklepików, restauracji - a co najważniejsze piękne widoki na całą panoramę miasta!
Około godziny 21 odebrali nas rodzice Lisy i pojechaliśmy na przejażdżkę po mieście - wycieczkę zakończyliśmy na kolacji.
Wieczorkiem w domu posiedzieliśmy do północy - popiwkowaliśmy i pogadaliśmy.

W poniedziałek wszyscy szli do pracy - razem z Monika pojechałem do jej galerii gdzie pracuje na zakupy, wydałem prawie 300 dolarów! Paczka z wszystkimi zakupami wysłana do Jasła !

Wieczorem rodzice Lisy zorganizowali dla nas grilla, bardzo ale to bardzo fajnie. 
Wszyscy pojedli polskich potraw no super !
Do Cedar Pointu wróciliśmy o godzinie 5:15 - pracę dziś zaczęliśmy o godzinie 9:30

Więcej szczegółów telefonicznie.
Ps. Ja mam telefon tylko i wyłącznie na terenie Ameryki - nie moge dzownić do Polski!


AAAA PRZY WYJEŹDZIE Z CHICAGO POJECHALIŚMY SPECJALNIE DLA MNIE ŻEBY SPEŁNIĆ MOJE MARZENIE - DO SALONU LAMBORGHINI !!!!!
TAKKKKKKKKKKK BYŁO CUDOWNIE